niedziela, 8 września 2013

Nawilżająca odżywka do włosów z minerałami z Morza Martwego i olejkiem arganowym firmy Apis - opinia Moje Eldorado

Witajcie:)
Dzisiaj uświadomiłam sobie patrząc przez okno, że to koniec lata. Chociaż kalendarzowo jeszcze ono trwa, to suche i pomarańczowe liście na drzewach nie pozostawiają złudzeń, że jesień zbliża się wielkimi krokami. Dzieciaki do szkół, przedszkoli, koniec urlopów...to wszystko jakoś napawa mnie smutkiem...
Jednak mam zamiar napisać coś przyjemniejszego, a bohaterem głównym jest nawilżająca odżywka Apis.
 

Nawilżająca Odżywka Do Włosów Z Minerałami Z Morza Martwego I Olejkiem Arganowym Apis
Odżywka mieści się w miękkiej tubie zamykanej na klik o poj. 200ml. Klik zabezpieczony jest plastikową zawleczką, jak w przypadku np. peelingu do stóp, o którym możecie przeczytać TUTAJ. Po otwarciu kosmetyku pierwsze co jest najbardziej zauważalne to przepiękny zapach, który jest intensywny i bardzo trwały, także na włosach. Zapach od razu skojarzył mi się z Chanel no 5. 
Konsystencja jest bardzo rzadka, nieco rzadsza jak odżywki b/s Joanny. Ma to swoje wady jak i zalety.
Wadą zdecydowanie jest to, że odżywka przez to jest mniej wydajna. Aby pokryć całe włosy, musiałam naprawdę sporo jej nałożyć. Zaletą jest to, że dzięki temu lepiej i dokładniej pokrywają się włosy odżywką, które po prostu ją spijają. Podczas spłukiwania nie czuć wielkiego poślizgu na włosach, także po wysuszeniu, co nie ułatwia szczególnie rozczesywania. Pomimo iż odżywka jest rzadka, nie spływa ona z włosów.
Moje włosy nie są zniszczone, a kiedy ją stosowałam nie miałam z nimi większych problemów, dlatego nie umiem ocenić jej pod tym kątem. Sądzę, że dzięki tak wspaniałemu składowi, jest w stanie zdziałać wiele. 
Na swoich włosach trzymałam ją zawsze kilka minut (zaleca się w przypadku włosów zniszczonych trzymać ją nawet 15 min.), coś na zasadzie maski. Po wysuszeniu włosów były bardzo błyszczące, zdrowe i miękkie, bardzo ładnie się układały. Bardzo ją polubiłam i żałuję, że już mi się skończyła. Wydaje mi się, że jest to jedna z lepszych odżywek, jakie stosowałam. Jej cena to 14,70zł w sklepie Naturica.pl
 
Opinia: Moje Eldorado

czwartek, 5 września 2013

Wygładzający balsam do stóp z minerałami z Morza Martwego i olejkiem sezamowym Apis - opinia Moje Eldorado

Bardzo lubię dbać nie tylko o ciało w kwestii balsamowania się ale także o stopy. Nigdy o nich nie zapominam, nawet jak leżę już w łóżku i czuję, że są za słabo nawilżone, to lecę i aplikuję kolejną dawkę kremu. Niestety większość znanych mi kremów nie wyróżnia się niczym szczególnym, i chociaż moje stopy są naprawdę w bardzo dobrej formie, to regularnie zmagam się z twardym naskórkiem tylko i wyłącznie palucha. Mam jeden ideał, ale szukam tańszej alternatywy, a że nadarzyła się świetna okazja abym mogła wybrać sobie kilka kosmetyków do testów, więc padło na 3 produkty do pielęgnacji stóp. Oto kolejny z nich,  Wygładzający balsam do stóp z minerałami z Morza Martwego i olejkiem sezamowym Apis.
Wygładzający balsam do stóp z minerałami z Morza Martwego i olejkiem sezamowym Apis

Balsam mieści się w miękkiej tubie o poj. 100ml. Otwieranie na klik, który dodatkowo był zabezpieczony zawleczką, co daje pewność, że nikt wcześniej nie otwierał kosmetyku. Ten pomysł podoba mi się bardzo. 
Klik otwiera i zamyka się bez problemów. Balsam jest gęsty, ale łatwo się wydobywa i rozsmarowuje na stopach. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Zapach bardzo przyjemny, wyraźnie wyczuwalna jest trawa cytrynowa.
Niestety, czuję pewien niedosyt jeśli chodzi o działanie balsamu. W moim odczuciu nawilżenie skóry stóp jest krótkotrwałe (smarując stopy przed spaniem rano nie są już tak nawilżone, w sumie to są nawilżone w minimalnym stopniu), a skóra na paluchu także staje się miękka na krótki czas, więc nie niweluje to mojego problemu. Stosuję go regularnie, nieraz dwa razy dziennie, a raz to zawsze, i pomimo tak wspaniałego składu, który wiele obiecuje nie mogę powiedzieć, że jest to mój ulubieniec.

 Opinia: Moje Eldorado

http://www.lusia1982.blogspot.com/2013/08/wygadzajacy-balsam-do-stop-apis.html

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Nawilżająca Odżywka Do Włosów Z Minerałami Z Morza Martwego I Olejkiem Arganowym Apis - recenzja Kaczka z Piekła Rodem

Pomyślałam sobie, że dawno nie było nic o włosach, ciągle tylko twarz i twarz, więc pora na recenzję nawilżającej odżywki od firmy Apis. To moje pierwsze doświadczenie z tą marką i czuję, że chcę poznać ją bliżej.

Nawilżająca Odżywka Do Włosów Z Minerałami Z Morza Martwego I Olejkiem Arganowym Apis


Odżywka zamknięta jest w miękkiej tubie, spokojnie stojącej na zakrętce. Przed pierwszym użyciem trzeba zerwać zabezpieczenie widoczne na zdjęciu poniżej. Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ mamy pewność, że nikt nie częstował się wcześniej naszym kosmetykiem.
Odżywka pachnie... męsko :D Mam wybitne szczęście do kosmetyków łapiących męskie nuty, ale zupełnie mi to nie przeszkadza bo akurat ten aromat jest naprawdę przyjemny.

To co uderzyło mnie przy pierwszym użyciu to konsystencja, którą niestety uznaję za duży minus. Bardzo rzadka, przelewająca się przez palce. Wbrew pozorom źle wpływa to na wydajność, bo na moje długie włosy muszę nałożyć jej naprawdę dużo przez co 200 ml starcza tylko na kilka użyć.


Byłabym bliska umieszczeniu jej na liście bubli, ale rzadką konsystencję i bardzo słabą wydajność wynagradza nam działanie.

Odżywka bardzo dobrze nawilża i wygładza włosy. Po jej zastosowaniu są miękkie, świetnie się układają, ale nie są obciążone. Jest idealna np. po olejowaniu włosów, gdyż świetnie doczyszcza włosy z jego resztek, a jednocześnie nie psuje efektu.


Dodatkowym atutem odżywki jest nadawanie pięknego połysku włosom. Nie po każdym produkcie moje włosy mają tak zdrowy blask. Na uwagę zasługuje również dość prosty, ale bogaty skład.

Ponieważ moje włosy są z natury bardzo suche to odżywkę trzymam na włosach dość długo ( nawet ok. pół godziny ) pod czepkiem, ale sądzę, że osoby z mniej wymagającymi, a nawet przetłuszczającymi włosami mogą być z niej bardzo zadowolone właśnie z racji na fakt, że nie musimy się obawiać obciążenia czupryny.

Podsumowując, mogę powiedzieć, że byłby to idealny produkt, gdyby jego konsystencja i wydajność nie były tak koszmarne jak w tej chwili. Za działanie i opakowanie ma u mnie olbrzymi plus, jednak nie planuję do niej powrotu, no chyba, że wprowadzą kilka ulepszeń :)


Opinia: kaczka z piekła rodem

kaczkazpieklarodem.blogspot.com/2013/08/apis-optima-nawilzajaca-odzywka-do.html

czwartek, 1 sierpnia 2013

Szampon błotny (Morze Martwe, keratyna, ceramidy) APIS - włosy cienkie, osłabione - opinia inna niż wszystkie Aswertyny oczywiście :)

Wąskimi pasmami sączyło się do pokoju słonce zapowiadając nowy dzień. Do pobudki zostało jeszcze kilka minut, jednak Arek już nie spał. Badawczym spojrzeniem przyglądał się kobiecie z którą dzielił łoże i życie. 
U jego boku leżała w lekko rozciągniętej koszuli nocnej zmęczona i widocznie zaniedbana kobieta. Jednak na jej twarzy dostrzec można było jeszcze pozostałości po czasach gdy każdy facet się za nią oglądał a kobiety zazdrosnymi szeptami komentowały blask jej urody. 
Po tamtej kobiecie pozostało tylko wspomnienie w głowie Arka. Akceptował to i rozumiał, jednak tęsknił za kocurzycą której przyrzekał miłość do grobowej deski. Dawniej jej włosy były lśniące niczym tafla jeziora o zachodzie słońca, a teraz? Teraz przypominają bardziej zarośnięty i zamulony staw, gdzie ktos w złości połamał trzcinę.
W chwili gdy zadzwonił budzik a powieki jego żony się podniosły, coś w nim pękło. Postanowił powalczyć o powrót dawnej Baśki.
- Dzień Dobry Skarbie - czułym pocałunkiem przywitała go Basia.
Po czym bez słowa odprawili swój coranny rytuał śniadaniowy. On musiał wyjść do pracy, Ona została z dzieckiem. 
Dzień nie wyróżniał się niczym od setek innych które już przeżyła Basia od czasu, gdy w jej życiu pojawił się mały Szkrab - dla którego zmieniła całe swoje życie.
Szampon błotny (Morze Martwe, keratyna, ceramidy) APIS - włosy cienkie, osłabione


Krzątanina domowa, przygotowywanie obiadu pochłonęło ją do reszty gdy stukot do drzwi zakłócił harmonię. Otworzyła drzwi, a tam kurier. Wręczył jej paczkę i odszedł.
- Cóż to może być? - zdziwiona zabrała się za odpakowywanie przesyłki, bo przecież nic nie zamawiała.
Kartonik niewielki, solidnie obklejony taśmą stawiał jej opór. Chwila szarpaniny i udało się.
Już miała zaglądać do środka, gdy płacz Synka oderwał ją od zawartości. W natłoku zajęć zapomniała, o swojej niespodziewanej przesyłce, która cierpliwie na nią czekała w salonie. Gdy dziecię poszło spać a Basia uporała się z praniem, powróciła myślami do kartonika. Dziarsko otworzyła pudełka i jej oczom ukazała się mała karteczka z wykaligrafowanym jednym krótki słowem.
"Zachwycaj" głosił napis. Zbiło ja trochę z pantałyku, jednak gdy ujrzała  brązową butelkę na której eleganckie nalepki opowiadały o Błotnym Szamponie do włosów cienkich, zrozumiała wszystko. Chwyciła ze smutkiem pasmo swoich cienkich włosów i ogarnęła ją wewnętrzna złość na samą siebie. W jednej chwili dotarło do niej jak bardzo się zapuściła, zaniedbała. Stala się tym, czym w latach młodzieńczych najbardziej bała się stać.
Jedno krótkie słowo a wywołało w niej rządzę przemiany, a ta butelka miała ją rozpocząć. Butelka 270 ml (co ją bardzo zdziwiło, nietypowa pojemność) w kolorze miłym dla oka, jednak Ona nie potrafiła go nazwać. Wszak nie musiała. Stabilna butelka, miękki plastik - nie trzeba się wysilać by wydobyć szampon.

Zaintrygowana nazwą Szamponu natychmiast chciała go powąchać. Otworzyła wieczko bez zbędnych ceregieli. Pokrywa odskoczyła w mgnieniu oka - nie grozi połamaniem paznokci dobieranie się do niego. Dziurka jak dziurka nie ma co się rozwodzić nad jej wyglądem.
Mając w pamięci zapach błota po ulewnych deszczach, jakie tworzyło się przed jej schodami po raz kolejny tego dnia zdziwiła się. Tym razem do jej nosa dotarł delikatny ale wyczuwalny lekko ziemisty, trochę mineralny zapaszek. Nie należał do woni "pampersowych" do jakich przywykłą ostatnio, ale i nie był zachwycający. 
Uśmiechnęła się pod nosem sama do siebie z politowaniem patrząc na skład
- Baśka jako dwudziestolatka z palcem w nosie być rozszyfrowała ten skład, a teraz? Teraz to rozróżniasz kupki w pampersie która z czego się składa- z ironią szeptała do siebie. Po dłuższej chwili namysłu doszła do wniosku, że to raczej szampon z tych oczyszczających. 
Od niechcenia spojrzała na zegarek. Wybałuszyła oczy gdy zobaczyła, ze zbliża się chwila powrotu Arka. A obiadu jeszcze w rozsypce. Wyniosła szampon do łazienki a kartonik który zdobił napis:
KLIK
Obiad już kusił nos, gdy drzwi do domu otworzył zadowolony z siebie Arek. Wkroczył napuszony niczym paw do kuchni, przytulił swoja żonę i wspólnie zasiedli do obiadu. Jednak o niespodziewanej przesyłce nie padło ani słowo.
Podczas wieczornej kąpieli Basia chwyciła nowego przyjaciela i wylała na rękę sporą dawkę - kolor kawy z mlekiem złamany domieszką brudu rozśmieszył ją, ale nie zniechęcił do wypucowania nim włosów. Wszak chciała olśniewać. Galaretowata konsystencja wróżyła trudne rozprowadzanie które poskutkuje splątaniem włosów. Jednak spienienie go nie stanowiło wyzwania niczym u Malanowskiego, ale tez ilość piany nie była powalająca. Piana była, ale bez dodatkowych wizualnych efektów specjalnych
Splatanie włosów szybko zniwelowała nałożona odzywka, lecz nie można było mu odmówić dogłębnego oczyszczenia włosów - bo te aż skrzypiały pod palcami. Baśka jak na pierwsze użycie była zadowolona z podarku, od tajemniczego wielbiciela, który czekał na nią w łóżko.
Między myciem zębów a suszeniem włosów, z zaciekawieniem przeczytała etykietę, na której producenta szamponu poniosła ułańska fantazja. Zawsze bawiły ją te obietnice zniszczenia zła wszelakiego.
W dobrym humorze poszła do swojego mężczyzny i szepnęła mu do uszka - "Od jutra będę Cię zachwycać każdego dnia bardziej" To były jej podziękowania dla męża, który subtelnie wskazał jej powrót na ścieżkę którą zagubiła.
Każdego dnia Basia toczyła walkę z czasem, aby podołać domowym obowiązkom nie rezygnując przy tym z dbania o siebie na rzecz ciasteczek jedzonych do telewizora. Zapisała się na siłownie, pielęgnowała swoje piękno i roztaczała pozytywna energię. Kobieta która schowała, nareszcie się uwolniła z więzów codzienności. 
A jak spisał się zapalnik bomby pielęgnacyjnej?
Z racji tego, że jest to szampon oczyszczający postanowiła stosować go raz  w tygodniu. Przy tym trybie używania okazał się bardzo wydajny, nawet gdy używała większej ilości alby uzyskać większą ilość piany - dzięki temu miała poczucie większego oczyszczenia. Głupie ale prawdziwe. Jednak Baśka nie miała złudzeń, mimo zapewnieniom producenta szampon ani nie naprawił struktury jej włosów ani nie nadał blasku niczym dziewczynie z okładki "Przyjaciółki". Na plus dla niego jest fakt, że wydłuża świeżość włosów i porządnie je oczyszcza. Jednak tutaj się kończą jego cudowne właściwości. Co prawda nie wymaga od szamponu cudownych bajkowych regeneracji, jednak skoro producent już tak barwnie opisuje magiczne moce szamponu nie miałaby nic przeciwko gdyby coś z tego było prawdą :) Żadnych błotnych idyllicznych właściwości tutaj nie uświadczyła.
Jest to dobrze myjący szampon, który plącze delikatnie włosy co naprawia szybko nałożenie odzywki.
Szampon nie przyczynił się do stworzenia "zachwycającej Baśki" o czym po czasie opowiedziała mężowi, który już w planach miał kolejna niespodziankę, która ponownie odmieni ich życie...
Pozdrawiam

wtorek, 30 lipca 2013

Aksamitny balsam odżywczy do rąk z minerałami z Morza Martwego i olejkiem migdałowym firmy Apis.- opinia Złotej Pigmejki

Zacznę od opisu mojej skóry dłoni: Nie jest przesuszona, ale stale wymaga nawilżenia. Mydła skutecznie ją wysuszają, dlatego zazwyczaj po każdym myciu rąk zazwyczaj potrzebuje kremu, który jest moim nieodłącznym towarzyszem.:) Po dłuższym czasie braku kremu skóra staje się ściągnięta i po prostu czuję, ze czegoś jej brakuje. Nie potrafi sama zadbać o swoje nawilżenie wystarczająco. Jedynie skórki wokół paznokci mają skłonności do nadmiernego przesuszania się, ale to już z pewnością efekt zmywacza, którego jednak często używam.

Pominę opis działania odmładzającego, bo tego nie mogę określić, bo moje dłonie jeszcze odmłodzenia nie potrzebują.


Co obiecuje producent?
Jego kompozycja kompleksowo zadba o piękno i zdrowie skóry dłoni. Posiada niezwykle lekką konsystencję, która z łatwością się wchłonie, a wraz z nią mnóstwo korzystnych składników. Polecany szczególnie osobom, które posiadają suchą i zniszczoną skórę dłoni. Szybko poradzi sobie z szorstką i niemiłą w dotyku skórą i zmieni ją na elastyczną i odżywioną. Te działanie zagwarantowane jest dzięki dobroczynnym właściwościom minerałów z Morza Martwego. Wyróżniają się zawartością wielu mikro i makroelementów.


Aksamitny balsam odżywczy do rąk z minerałami z Morza Martwego i olejkiem migdałowym Apis - sucha, zniszczona skóra dłoni

Opakowanie:
Krem ma poręczne opakowanie o pojemności w brązowym kolorze, typowe dla kremów do dłoni, o pojemności 100 ml. Otwieranie jest całkiem wygodne, krem nie otwiera się w torebce.  Kremu jeszcze nie skończyłam całkiem, ale podejrzewam, ze tak jak w przypadku innych opakowanie będzie wymagało rozcięcia aby wykorzystać cały produkt. Etykieta dosyć przyjemna dla oczu.




Skład: 
Wysoko w składzie olej migdałowy i inne dodatki, o których pisze producent. Zawiera też panthenol, który moje dłonie bardzo lubią.



Cena: +/- 
ok. 17 zł/100 ml

Zapach: +/- 
Moje pierwsze skojarzenie: sól do kąpieli, znajomi jednak pytali po co wysmarowałam się balsamem do opalania.:) Ogólnie zapach jest przyjemny, jednak dosyć intensywny, co może kolidować z zapachem perfum, dodatkowo utrzymuje się on długo. Gdy po kremowałam dłonie wieczorem, rano nadal pachniały solą do kąpieli.:)

Konsystencja/używanie:  +/-
Krem na konsystencję nie za rzadką, ale też nie za gęstą. Jednym zdaniem: w sam raz. Opakowanie jest wygodne, bez problemu wydobyć krem, który łatwo rozprowadzić na dłoniach. Jednak tuz po aplikacji miałam wrażenie, ze krem nie wchłania się. Chwilę później jednak "wszedł" w skórę zostawiając klejącą otoczkę. Nie jest to efekt mocnego kleju, ale jakby zatłuszczonych dłoni z dodatkiem czegoś "przyczepnego".:) Po ok. 10 minutach to uczucie znika i poza zapachem nie czujemy, ze mamy coś na dłoniach. Jednak w zetknięciu z woda, wilgocią wracamy do etapu "klejącej otoczki" nawet po dwóch godzinach od po kremowania dłoni. Ogólnie nie miałam z tym większych problemów, ale było to uciążliwe podczas deszczu  np. gdy musiałam złożyć parasolkę i dotknąć mokrego materiału, czy otwierać mokre drzwi samochodu.




Działanie:  -/+ 
Moja skóra potrzebuje szczególnie nawilżenia na noc. Jeśli użyję dobrego nawilżacza, a w dzień nie muszę mieć kontaktu co pół godziny z detergentami nie wymaga każdorazowo nawilżenia po kontakcie z wodą czy nawet mydłem. Niestety ten krem taki nie jest i nawet gdy rano budziłam się, czułam, że dłonie nie są nawilżone. Więc jako dobry nawilżacz na noc u mnie nie sprawdził się. Jego niewielkie, mocne opakowanie idealnie nadaje się na wyjścia poza dom. Tak, też krem był ze mną w wielu miejscach.:) Dobrze sprawdził się po zabiegach fizjoterapeutycznych, kiedy miałam ponad 15 min nieprzerwany kontakt z wodą-"klejąca" otoczka sprawiała, że dłonie szybko były ukojone. Inne kremy tak szybko wchłaniały się, ze musiałam niekiedy nakładać je 3 razy. Na zakupach też sprawdził się dobrze, trzeba jedynie odczekać to 10 min aż krem się wchłonie. Gorzej w sytuacjach kiedy zaraz po wyjściu z łazienki musimy coś robić i nie ma czasu aby odczekać ten czas-wtedy lepiej sprawdza się coś szybkowchłanialnego.Dobrze sprawdził się też jako zabezpieczenie podczas kąpieli w basenie. Nie zniknął od razu z dłoni, ale utrzymał całkiem dobre nawilżenie przez ok. pół godziny, co jest dobrym wynikiem w porównaniu z innymi kremami.


Podsumowując: +/-
Krem idealny na "domowe spa". :) Zapach relaksuje, gdy możemy spokojnie usiąść przed TV. Nawilża na ok. 3-4 godziny, ale moje dłonie są wymagające pod tym względem. Osobom, które nie mają takich problemów wystarcza kremowanie nim 2 razy dziennie. Dobry towarzysz na zakupy czy dalsze wyjazdy, z nim nie miałam przygód typu otwarty krem i połowa wylana w torebce, co już dwa razy mi się zdarzyło, jak też znalezienie wiele razy odkręconego kremu. Krem będzie dobry na co dzień dla osób mniej wymagających, ja myślę, że będzie moim towarzyszem podczas wakacyjnych wyjazdów. Mimo to jego długotrwałego nawilżenia niestety nie zauważyłam na moich wymagających dłoniach.



Opinia: Złota Pigmejka
http://zlotapigmejka.blogspot.com/2013/07/apis-aksamitny-balsam-odzywczy-do-rak.html#more

poniedziałek, 29 lipca 2013

Masujący żel mineralny do mycia ciała z minerałami z Morza Martwego, olejkiem kokosowym i drobinkami kokosa Apis - nawilżenie skóry recenzja 77fantasmagorie77

Męski kokos

Masujący żel mineralny do mycia ciała z minerałami z Morza Martwego, olejkiem kokosowym i drobinkami kokosa Apis.

Nie wiem jak Wy ale ja na słowo kokos reaguję jak pies Pawłowa - ekscytuję się jak rasowy kundelek :D Uwielbiam ten zapach - w dobrym tego słowa znaczeniu - czyli, mam tutaj na myśli prawdziwy kokos a nie jego chemiczne ekstrementy :)


Wybierając ten kosmetyk z bogatego asortymentu sklepu:




Masujący żel mineralny do mycia ciała z minerałami z Morza Martwego, olejkiem kokosowym i drobinkami kokosa Apis - nawilżenie skóry

kierowałam się PRZEDE WSZYSTKIM potencjalnym zapachem..nie jestem freakem składowym ale w miarę krótka tablica Mendelejewa też wyglądała zachęcająco (ech ta słowiańska dusza - mnożę analogię do wybitnych/wypitnych Rusycystów).


Skupmy się...


Od producenta: 

(...)"żel zawiera w sobie nieprzeciętny i unikalny skład, który kompleksowo zadba o Twoją skórę, a Tobie pozwoli na chwilę relaksu. Jego oryginalna receptura jest połączeniem minerałów z Morza Martwego, wyróżniających się intensywnym działaniem nawilżającym. Dostarczają one skórze wszelkich potrzebnych składników, a ciepła kąpiel sprawi, że lepiej wnikną one w naszą skórę. Tajemnicą żelu jest olejek kokosowy oraz drobinki kokosa wykazujące się działaniem peelingującym. To on sprawia, że skóra wyrównuje swój koloryt, staje się miękka i zdrowa. Co więcej, stwarza on na jej powierzchni warstwę ochronna. Drobinki pomimo delikatnego i przyjemnego masażu, pobudzają mikrokrążenie i ściągają z powierzchni skóry martwy naskórek, zostawiając ją gładką i piękną. Pozbawiona jest też szkodliwych zanieczyszczeń, a po kąpieli znakomicie odświeżona. Do składu żelu dołączono ekstrakt ze słodkiej pomarańczy i marakui. Dzięki stosowaniu tego preparatu uzyskamy odpowiednio nawilżoną skórę, wygładzoną i elastyczną. Żel czyści, wygładza i pielęgnuje, tak w skrócie można opisać jego działanie. Posiada przyjemny i energetyzujący zapach"
(źródło) 


Moja opinia.

Otrzymujemy żel w  plastikowym, standardowym pojemniku o pojemności 300 ml. 


Podoba mi się brązowo - złota, jasna stylistyka tego w zasadzie prostego kosmetyku - bez krzyczących napisów, kojarzy się z harmonią i spokojem.

Żel ma bardzo gęstą konsystencję, dobrze się pieni i jest wydajny. Obiecane drobinki kokosa są widoczne, co prawda w butelecze.. jednak podczas mycia całkiem nikną niezauważone..nie przynoszą tak lubianego przeze mnie efektu peelingującego
Skład wydaje się całkiem przyjazny CHYBA - stwierdzam to jedynie z perspektywy jego krótkiej listy :) także jakby był tutaj rad lub polon to będziemy edytować:P 



Nie byłoby nic specjalnego w tym produkcie na pierwszy rzut oka, gdyby nie jego ZAPACH.
Jeśli macie ochotę na kokosową rozkosz rodem z reklamy Bounty - to zawiedziecie się sromotnie :)
Tutaj nie ma kokosa w kokosie..
Ten żel jest mężczyzną... i to niesamowice sexownym.
Piszę tak albowiem aromat tego żelu nosi cechy typowego kosmetyku dla facetów z wyższej półki.. coś jak Armani tam bym go lokowała.
Zapach kusi i nęci.. Jestem zdania, że męskie perfumy są skomponowane tak, żeby przyciągac niewiasty i na wzajem - feromony zdaje się czy coś takiego.
W każdym razie kąpiel w towarzystwie tego Pana to bardzo, bardzo miłe uczucie..
W kwestii pielęgnacyjnej - żel myje i nie wysusza to najważniejsze i w zasadzie jedyne co oczekuję od tego typu kosmetyków. Stosunkowo ciężko go spłukać bo jest bardzo gęsty. Ładnie się pieni, co dodatkowo potęguję aromatyczne doznania. Skóra po jest na pewno przyjemnie odświeżona, ja nie doświadczyłam efektu masażu a szkoda, chociaż z drugiej strony może to i lepiej ..bo w końcu to tylko prysznic a nie pokój uciech hehe.

Krótki film o namiętnym prysznicu jest stosunkowo tanim eksperymentem, bo żel można kupić w sklepie Naturica za 17,70/300 ml.

Ten żel o zaskakującym zapachu odmienił moje wyobrażenie o kokosie, który na kilka wieczorów stał się bardzo, bardzo męskim owocem :)

Znacie kosmetyki Apis?
A może miałyście przyjemność obcowania z tym Panem sam na sam? Jakie są Wasze odczucia?
Pytanie zasadnicze na dziś natomiast brzmi - czy podbieracie swoim facetom ich żele pod prysznic? Lubicie czasem owinąć się męskim zapachem?

Recenzja  
http://77fantasmagorie77.blogspot.com/2013/07/meski-kokos.html

sobota, 13 lipca 2013

Aksamitny balsam odżywczy do rąk z minerałami z Morza Martwego i olejkiem migdałowym Apis - sucha, zniszczona skóra dłoni - recenzja Balbiny Ogryzek

Najwyższy czas na jakąś recenzję. I najwyższy czas na słówko o kremie do rąk Apis. Służy mi wiernie od dwóch miesięcy i już kilkukrotnie o nim wspominałam. Jest jednym z pierwszych kosmetyków tej firmy u mnie, ale na pewno nie ostatnim.


Aksamitny balsam odżywczy do rąk z minerałami z Morza Martwego i olejkiem migdałowym Apis - sucha, zniszczona skóra dłoni

Wybrałam go sama ze względu na skład.
Taki ładny, tyle ciekawych rzeczy,  żadnego wstrętnego składnika. A niech mają moje dłonie, należy im się!

Producent obiecuje, że jest to: 'lekki, doskonale wchłaniający się balsam przeznaczony jest dla suchej, zniszczonej skóry dłoni. Zawiera wyjątkową kompozycję składników odżywczych oraz głęboko i długotrwale nawilżających: minerały z Morza Martwego źródło mikro i makroelementów o wysokiej koncentracji wapnia, magnezu, jodu, bromu, potasu i żelaza, olejek migdałowy, ekstrakt z awokado, koenzym Q10 oraz kwas hialuronowy. Spowalnia proces starzenia się skóry dłoni, idealnie wygładza i regeneruje czyniąc ją jedwabiście miękką i delikatną w dotyku.'

Odnośnie opisu producenta, zgodzę się, że jest lekki i świetnie się wchłania. Dodatkowo pielęgnuje skórki wokół paznokci i same paznokcie. Bardzo lubię go używać, bo dość dobrze nawilża i pozostawia na skórze dłoni bardzo delikatną warstewkę, ale nie tłustą, klejącą się, tylko lekką i ochronną. Sprawia, że skóra dłoni na prawdę jest gładka i przyjemna w dotyku. Poza tym pomógł wyleczyć moją alergię/egzemę, ale o tym za chwilę. 

Niestety, nie zgodzę się, że jest długotrwale i głęboko nawilżający. Nie znalazłam jeszcze takiego kremu i nie wiem nawet czy taki istnieje :-) Nie wydaje mi się, żeby ten krem sprawdził się u mnie w zimie, jest za lekki. Ale na wiosnę i lato jest w sam raz.




Tubka jest bardzo wygodna, zamyka się na zatrzask. Łatwo wydobyć z niej kosmetyk, choć plastik jest gruby, ale giętki i miękki. Opakowanie jest bardzo estetyczne, nawet po dwóch miesiącach intensywnego ściskania i wyduszania tubki, widać tylko minimalne oznaki zużycia.W dodatku krem nie zbiera się w nadmiarze wokół zamknięcia, co bardzo mnie cieszy.

Zapach określiłabym jako słodkie błotko :-) I o ile w masce na włosy nie przeszkadza mi ta nuta (Maska do włosów z minerałami z Morza Martwego - klik), to jednak wolałabym mieć ładniej pachnący krem do rąk.

Moim zdaniem jest bardzo wydajny. Używam go już dwa miesiące i podejrzewam że będzie ze mną jeszcze do końca lipca.

Konsystencja jest typowa dla kremów do rąk. Dozownik z opakowania jest wygodny, łatwo nabrać wystarczającą ilość.


Wyżej wspomniałam o alergii/egzemie... Otóż raz na jakiś czas, średnio dwa razy do roku, przydarza mi się wysypka na dłoniach. Dermatolodzy zgodnie stwierdzili, że to alergia na detergenty. Staram się jak mogę pamiętać o rękawiczkach w trakcie sprzątania i mycia naczyń, ale to chyba normalne, że do jednej szklanki nie zakładam rękawic. I czasem przez takie małe niedopatrzenie wyskakują mi na dłoniach wstrętne, swędzące krostki. Na szczęście to mały problem, z reguły po tygodniu, góra dwóch wysypka znika. Wiem, że ludzie mają z tym o wiele większy kłopot.

Nauczyłam się już ich nie drapać pod żadnym pozorem, piję wapno na alergię i smaruję maścią z witaminą A. Gdy wysypka pojawiła się w maju, używałam właśnie kremu do rąk Apis na zmianę z maścią z witaminą A. Po dwóch dniach krostki zasuszyły się, po czterech dniach nie było po nich śladu. Nie mam stuprocentowej pewności, że to sprawka tego kremu, ale wcześniej mi się to nie przydarzyło.

Poniżej pokazuję zdjęcie krostek dwa dni od pokazania się wysypki. Najwięcej z nich pojawia się właśnie na palcu wskazującym i kciuku. Kilka na wierzchu dłoni. Przez to uczulenie skóra dłoni wygląda na starszą, wysuszoną i bardzo zaniedbaną.


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego kremu. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Jego działanie i skład zachęca mnie do kolejnych zakupów kosmetyków tej firmy.

Kosmetyk dostałam od Pani Uli ze sklepu naturica.pl, który to sklep sponsoruje prezenty na blogu rozdawajka.blogspot.com. Polecam zaglądnąć, kilka osób wygrało już swoje prezenty :-)

Cena: 16.70
Dostępność: naturica.pl
Pojemność: 100 ml
Skład: aqua, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, grape seed oil, sal maris, cetearyl alcohol & ceteareth 20, collagen, elastin, aloe extract, avocado extract, ubichinon, hyaluronic acid, carbomer, glycerin, triethanoloamine, panthenol, hydrogenated retinol, tocopheryl acetate, linoleic acid, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, benzyl alcohol, parfum

Opinia Balbiny Ogryzek

http://balbinaogryzek.blogspot.com/2013/07/apis-aksamitny-balsam-odzywczy-do-rak.html