wtorek, 25 marca 2014

Mineralny peeling do ciała z czarnym błotem z Morza Martwego i lawą wulkaniczną ANTYCELLULIT Apis - opinia one-more-dress

Hej kochani! Ostatnio byłam trochę 'zalatana', miałam do załatwienia kilka papierkowych spraw w urzędach, co trochę wytraciło mnie z równowagi. Ale już prawie weekend, urzędy zamknięte, więc mogę odetchnąć i pozostało mi tylko czekanie na decyzje. Będę miała zatem czas by nadrobić blogowe zaległości. :) 
Zaplanowałam na dzisiaj recenzję mineralnego peelingu do ciała firmy APIS. Jest to peeling z czarnym błotem z Morza Martwego i lawą wulkaniczną. Idealny do walki z cellulitem. Peeling zamówiłam w drogerii internetowej Naturica.pl za bony, o których pisałam Wam już tutaj. Wybrałam go ponieważ spotkałam się wcześniej z pozytywnymi opiniami na Waszych blogach, a o tym czy sprawdził się u mnie przeczytacie za chwilkę.
Mineralny peeling do ciała z czarnym błotem z Morza Martwego i lawą wulkaniczną ANTYCELLULIT Apis


Peeling otrzymujemy w dużej tubce zamykanej na klik. Czasami trudno chwycić ją pod prysznicem mokrymi rękami. Podoba mi się etykieta opakowania. Ale przejdźmy do konsystencji, bo tutaj jest o czym pisać. Jest to trochę rzadka błotna maź z mnóstwem ostrych drobinek peelingujących. Przy wykonywaniu masażu pod prysznicem cała kabina prysznicowa jest nim zachlapana, po dłuższym czasie na ciele zostają prawie same drobinki, co starałam się pokazać na zdjęciu poniżej. Nie rozpuszczają się one pod wpływem wody, więc możemy masować ciało do woli. :)

Masując ciało tymi drobinkami czuć naprawdę ostre działanie peelingu, które przy wrażliwej, delikatnej skórze, może być zbyt nachalne. Ale jest to peeling antycellulitowy, czyli przeznaczony raczej na miejsca, gdzie skóra jest nieco grubsza. Po masażu takim błotkiem skóra jest wygładzona, martwy naskórek zostaje dokładnie złuszczony. Nie zostawia tłustej powłoczki i łatwo go z siebie spłukać. Przy długim, intensywnym masowaniu czasami pojawiały się zaczerwienia, szczególnie na nogach, więc po zabiegu sięgałam szybko po jakiś kojący balsam. Przez swoją rzadką konsystencję jest niestety trochę niewydajny.
Peeling zawiera błoto z Morza Martwego (dead sea mud) i lawę wulkaniczną (lava powder) - jak się domyślam, to pewnie są te ostre drobinki. Ponadto skład jest bogaty sól morską (sal maris) oraz w szereg różnych ekstraktów: 
  • grape seed oil - olej z pestek winogron,
  • ginger root extract - ekstrakt z korzenia imbiru,
  • coffea arabica extract - wyciąg z kawy,
  • ivy extract  - ekstrakt z bluszczu pospolitego,
  • paullinia cupana extract - wyciąg z ziaren osmęty brazylijskiej,kosmetyki z morza martwego
  • melilotus officinalis extract - ekstrakt z nostrzyka żółtego,
  • calendula officinalis extract - wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego,
  • linum usitatissimum extract - wyciąg z lnu.

Pojemność: 200ml
Cena: 21,70
Dostępność: np. drogeria internetowa Naturica.pl

Podsumowując, po tym peelingu spodziewałam się mocnego zdzieraka i taki otrzymałam. Doskonale wygładza skórę. Nie wysusza jej. Zawiera w składzie sporo naturalnych ekstraktów. Niestety trochę trudno go kupić, stacjonarnie jeszcze nigdzie nie spotkałam. To mój pierwszy kosmetyk firmy APIS i z pewnością nie ostatni. :) 
 
Opinia: one-more-dress

poniedziałek, 18 listopada 2013

Peeling enzymatyczny do twarzy z żurawiną APIS - opinie RedHead Girl

Peeling enzymatyczny do twarzy z żurawiną APIS
Dzięki uprzejmości sklepu Naturica.pl mam przyjemność używać peeling enzymatyczny do twarzy z żurawiną firmy Apis, który totalnie podbił moje serce, a przede wszystkim NOS!
Zapraszam do czytania, bo niestety do wąchania nie mogę ;).





                                                                        Moja opinia:                                                                        
Opakowanie o pojemności 100ml kosztuje jedynie nie całe 15zł, więc od razu przyznaję jeden plus, przecież nikt nie lubi wydawać majątku na kosmetyki ;). Tubka jest poręczna, można ją zabrać w podróż bo nie zabiera dużo miejsca. Kolejnym wielkim plusem jest ZAPACH! Który mnie zachwycił od pierwszego otwarcia, jeśli ktoś lubi żurawinkę to będzie tak samo zakochany jak ja. Peeling jest enzymatyczny, czyli nie zawiera żadnych drobinek do usuwania martwego naskórka, przez co jest zalecany do skóry wrażliwej i naczynkowej, którym drapanie jakimiś ziarenkami nie sprzyja, a wręcz ją podrażnia. Moja cera jest mieszana więc taki typ peelingu również świetnie się nadaje, ale myślę, że nie są zbyt dobre dla cery tłustej, która jest gruba i potrzebuje mocniejszego tarcia i usunięcia nadmiaru sebum - takie moje przemyślenie :P. Oczywiście warto wypróbować!
Przejdźmy do konsystencji - na powyższym zdjęciu możecie zauważyć, że jest bardzo kremowo-żelowa. Produkt jest bardzo jedwabisty, łatwo się go nakłada na całą twarz, a przy okazji zapach bardzo mnie odprężał, bo używałam go na wieczór. Muszę przyznać, że niektóre enzymatyczne produkty lubią mnie poszczypać lekko na twarzy, a w przypadku Apis'u nic takiego nie miało miejsca. Odczuwałam jedynie delikatny chłodek na buzi. Po zmyciu skóra była ładnie nawilżona, lekko napięta, wręcz sprężysta i wciąż ślicznie pachnąca - ah jak mnie to cieszy! :) Oczywiście najważniejszą funkcję czyli rozpuszczanie martwego naskórka wykonał na 100%, a ja nie wyszłam z łazienki z czerwonym otartym nosem (od drobinek).
Jak dla mnie produkt idealny! No i ten zapach.... Ahhh <3

Ocena 10/10!


Recenzja: RedHead Girl
http://forever-redhead-girl.blogspot.com/2013/10/peeling-enzymatyczny-do-twarzy-z.html#comment-form

niedziela, 17 listopada 2013

Rewitalizujący koktajl do ciała z żurawiną i granatem APIS - opinia Świat Czarodziejki

Młody sprząta swoje zabawki, a ja w tym czasie napiszę co nieco o rewitalizującym koktajlu do ciała z żurawiną i granatem Apis



Cena
          ok. 16 zł za 200 ml

Skład

Od producenta
Na początek plus za opakowanie, w którym nie trzeba grzebać paluchami ;) Do tego otwarcie zabezpieczone przez producenta, więc mamy pewność, że to my pierwsi otwieramy produkt.
A co w tubce? Lekki, rzadkawy balsam, który łatwo rozsmarowuje się na ciele i szybko wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. 

Byłam bardzo ciekawa zapachu koktajlu i cóż... mile mnie zaskoczył - niby słodki, owocowy, ale z nutą kwasowości. Zapach utrzymuje się dość długo na ciele.
Uwielbiałam stosować ten balsam latem. Lekki, szybko się wchłaniał, a zapach chociaż słodki orzeźwiał.

Balsam pozostawiał skórę gładką i odżywioną. Doskonale łagodził podrażnioną opalaniem skórę.

Recenzja: Świat Czarodziejki
http://czarodziejka87.blogspot.com/2013/10/rewitalizujacy-koktajl-do-ciaa-z.html

Ultra-Odżywcze masło do ciała z minerałami z Morza Martwego i masłem karite Apis - skóra przesuszona opinia Sarina Cosmetics

Będzie mowa o kosmetyku, dzięki któremu udało mi się zdobyć nagrodę, czyli bon do sklepu Naturica.pl, czyli sponsora rozdawajki :) W zgłoszeniu konkursowym opisywałam, że chętnie zabrałabym to masełko ze sobą na bezludną wyspę, więc nie mogło go zabraknąć wśród produktów, które wybrałam do testów :) I wiecie co? Nie pomyliłam się! Jest to absolutnie produkt, który mógłby ze mną na taką wyprawę pojechać :) Jeśli jesteście ciekawi dlaczego, to zapraszam na post :)
Ultra-Odżywcze masło do ciała z minerałami z Morza Martwego i masłem karite Apis - skóra przesuszona



INCI: aqua, olive oil, shea butter, glycerin, sunflower oil, babassu oil, carbomer, sal maris, mango extract, cetearyl alcohol & ceteareth 20, rice extract, collagen, elastin, tocopherol, milk protein, hydrogenated retinol, triethanoloamine, tocopheryl acetate, linoleic acid, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid, micca, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, benzyl alcohol, parfum.


Masełko znajduje się w palstikowym, solidnym pojemniku z podwójnym dnem, więc produktu jest mniej niż widać po opakowaniu. Dostajemy je zabezpieczone sreberkiem ochronnym. Ja nie wytrzymałam i chciałam się włamać przed zrobieniem zdjęć, niestety zabezpieczenie mocno przytwierdzone podarło się na strzępy, więc nie robiłam już temu fotek :) 

Kosmetyk ma budyniową konsystencję, troszkę przelewa się w opakowaniu i wydawać by się mogło, że jest lekkie, a tu w prost przeciwnie - po rozprowadzeniu na skórze czuję, że jest bardzo bogate :) Olejki są zdecydowanie wyczuwalne przy smarowaniu :)  Masełko ma w sobie delikatne złote drobinki, ale są one bardzo niewielkie i prawie nie widać ich na skórze. Mogłabym je porównać do tych w balsamie rozświetlającym Dove z serii Silk Glow, więc nie ma co się obawiać choinkowego brokatu :) Nawet na zdjęciu nie dało się ich uchwycić. 

Masełko jest koloru pastelowo brzoskwiniowego i ma boski zapach :) W opakowaniu nie jest on aż tak piękny, ale po rozprowadzeniu na skórze to poezja! Ciężko mi go do czegokolwiek porównać. To woń wyrafinowanych perfum. Jest ona bardzo podobna do zapachu żelu pod prysznic z tej serii [KLIK], jednak tutaj mamy do czynienia z kobiecymi perfumami o podobnych do żelu nutach zapachowych :) Ja uwielbiam ten aromat :) Po posmarowaniu wyczuwam go jeszcze przez kilka godzin i nie jest absolutnie męczący! :) Mogłabym mieć takie perfumy! :)

Skóra po posmarowaniu jest lekko natłuszczona, tak jakbyśmy użyli naturalnego oleju np. kokosowego. Masełko więc pozostawia na skórze delikatny film ochronny, ale skóra się nie klei. Mi to nie przeszkadza, bo smaruję się wieczorem po kąpieli i idę spać :) Rano skóra jest odczuwalnie nawilżona i odżywiona, delikatna i gładka w dotyku. Nawet suche partie ciała takie jak łokcie, czy kolana są milutkie w dotyku :) Czuć, że masło naprawdę spełnia swoje zadanie :) Po kilku dniach stosowania musiałam używać je co drugi dzień, bo skóra była już bardzo dobrze nawilżona :) Jest to kosmetyk idealny na chłodnieszą porę roku, choć i z łagodzeniem skóry po opalaniu też z pewnością sobie poradzi :) Zapomniałam wspomnieć, że świetnie też łagodzi podrażnienia po depilacji :) Ja jestem nim zachwycona, zarówno pod względem działania, jak i cudownego zapachu! To w tej chwili moje najlepsze masełko do ciała, którego efekt nie znika po założeniu ubrania! :) 

Na plus też fajny skład, gdzie na początku znajdują się cenne substancje. Nie znajdziemy tu też parabenów, parafiny i innych tego typu rzeczy, które nie są zbyt mile widziane :)

Oczywiście wypróbowałam też działanie na włosach. Nie polecam jednak stosować tego masełka w ten sposób. Kiedy nałożyłam na kosmki, szybko stały się szorstkie i niemiłe w dotyku. Wpadłam więc pod prysznic i szybko zmyłam. Na szczęście nic włosom się nie stało :) To dowód na to, że nie wszystko co świetne do ciała, będzie super też na włosach!

Wad w nim nie znajduję żadnych, bo jest to kosmetyk do ciała i w tej roli sprawdza się w 100 % :) Wydajność ma w miarę dobrą, choć staram się je szybko zużyć, bo jest ważne tylko 6 miesięcy od otwarcia, ale bardzo lubię się nim smarować, więc zdążę przed terminem :) 


Pojemność: 200 ml
Przydatność od otwarcia: 6 miesięcy

Recenzja: Sarinacosmetics

http://sarinacosmetics.blogspot.com/2013/10/apis-inspiration-ultra-odzywcze-maso-do.html

sobota, 16 listopada 2013

Masujący żel mineralny do mycia ciała z minerałami z Morza Martwego, olejkiem kokosowym i drobinkami kokosa Apis - nawilżenie skóry - opinia sarinacosmetics

Wśród produktów, jakie wybrałam w ramach bonu był właśnie masujący żel do mycia ciała z minerałami z Morza Martwego, olejkiem kokosowym i drobinkami kokosa Apis Inspiration :) Chciałam sprawdzić, co to za cudo :) Jeśli też jesteście ciekawi, to zapraszam do lektury :)

Masujący żel mineralny do mycia ciała z minerałami z Morza Martwego, olejkiem kokosowym i drobinkami kokosa Apis - nawilżenie skóry


INCI: aqua, sodium lauryl sulfate, cocamidopropyl betaine, coco glucoside, sal maris, citrus auranitum dulcis (orange) fruit extract, coconut shell powder, punica granatum extract, passiflora friut extract, guar gum, xantan gum, lava powder, citric acid, parfum, sodium chloride, methylchloroisothiazolinone, methyllisothiazilinone, benzyl alcohol.



Żel mieści się w plastikowej, przezroczystej butelce o pojemności 300 ml. Ma ona klasyczne zamykanie, korek trzyma się dość mocno, więc przy przewożeniu nic się nie wyleje.

Jest dość gęstym żelem. Wewnątrz zatopione są maleńkie drobinki kokosa, które delikatnie masują ciało podczas kąpieli. Nie są one agresywne do skóry i z powodzeniem możemy używać produktu do codziennej kąpieli. 


Sam kosmetyk ma mętną, beżową barwę i mimo swej dość gęstej konsystencji nie ma problemów z wydobyciem żelu, choć pod przy końcu butelki, co niebawem u mnie nastąpi, mogą pojawić się niewielkie problemy.

Jeśli chodzi o zapach, to żel bardzo ładnie pachnie i aromat ten troszkę utrzymuje się na skórze :) Trudno mi go do czegokolwiek porównać. W butelce przypomina coś z luksusowych perfum, a na ciele pachnie jeszcze ładniej :) Myjąc się nim mam wrażenie obecności jakiegoś przystojniaka, który używa takich perfum, nie jest to jednak typowy męski zapach, ale coś wyrafinowanego :) Mam też masło z tej serii i ma ten sam obłędny zapach :) Jeśli spodziewacie się woni kokosa, to możecie się zawieść.

A jak ma działanie? Jak dla mnie żel dobrze się pieni, delikatnie masuje i peelinguje. Nie podrażnia skóry, nie powoduje zaczerwienienia. Ciało jest oczyszczone i przyjemnie odświeżone. Żel ten nie powoduje wysuszenia skóry, ale też nie ma za specjalnych nawilżających właściwości. Przyjemnie się go używa. Mąż ma podobne zdanie o nim, choć on swoją opinię zawarł w jednym krótkim zdaniu "dobrze się nim myje" :) Produkt jest bardzo wydajny. Jedynym minusem jest obecność SLS w składzie kosmetyku. Gdyby była to jakaś delikatna substancja myjąca, żel mógłby być całkiem fajnym naturalnym kosmetykiem, bo reszta składu jest całkiem niezła, a tak niestety ten niezbyt delikatny środek myjący psuje go trochę. 


Pojemność: 300 ml
Przydatność po otwarciu: 12 miesięcy

Recenzja: Sarinacosmetics
http://sarinacosmetics.blogspot.com/2013/10/apis-inspiration-masujacy-zel-do-mycia.html

niedziela, 29 września 2013

Peeling enzymatyczny do twarzy z żurawiną APIS - opinia Zdrowo-żyj.blogspot.com

Promienny i młody wygląd twarzy to marzenie niejednej kobiety. Marzenie, które nie tak łatwo spełnić. Często, bowiem w lustrze po wstaniu z łóżka widzimy szarą i wiotką skórę. Stan ten oczywiście staramy się szybko zatuszować odpowiednim podkładem i różem, który ma nadać nam witalności, ale tego typu półśrodki sprawdzają się tylko przez chwilę. Zamiast dać skórze twarzy tego, co potrzebuje, dodatkowo ją obciążamy i tym samym przyśpieszamy procesy starzenia się.

Sama wielokrotnie robiłam podobnie i zastanawiałam się, dlaczego ja zawszę muszę nakładać tony podkładu na twarz, aby odpowiednio wyglądać, a inne dziewczyny mogą spokojnie wyjść z domu bez jakiegokolwiek podkładu. Początkowo winę zwalałam na nieodpowiednie geny, teraz jednak wiem, że główną tego przyczyną była zła pielęgnacja skóry twarzy.
Oczywiście kremy i toniki w mojej kosmetyczce znajdowały się od bardzo dawna, jednak to nie pomagało pozbyć się szarego wyglądu cery. I właśnie z tego powodu postanowiłam odwiedzić moją kosmetyczkę, aby cos poradziła na ten stan rzeczy.
Peeling enzymatyczny do twarzy z żurawiną APIS
Gdy poprosiłam ją, aby wykonała jakiś zabieg poprawiający koloryt mojej cery, zapytała się, kiedy ostatnio wykonywałam peeling twarzy oraz jakiego peelingu używałam. Szczerze przyznałam się, że co prawda staram się wykonywać od czasu do czasu peeling ciała, ale jakoś nigdy nie stosowałam go na twarz.
Odpowiedziała, że bardzo dobrze, bo tego typu peelingi nie nadają się do skóry twarzy, która jest bardzo wrażliwa, a dodatkowo biorąc pod uwagę mój typ cery nie powinnam używać innego peelingu niż enzymatyczny.
I tak oto, pierwszy raz w życiu usłyszałam o tego typu peelingu, który jest dużo łagodniejszy od peelingów mechanicznych zawierających drobiny, które mają za zadanie usunąć martwy naskórek.
Peeling enzymatyczny zawiera enzymy roślinne, które w delikatny sposób działają na skórę twarzy. Zalecany jest przede wszystkim osobom posiadającym cerę problematyczną – naczyniową, z trądzikiem, podrażnioną, skłonną do zaczerwienienia.
Po pierwszym zabiegu poczułam i zobaczyłam dużą różnicę w wyglądzie mojej cery. Dlatego, gdy tylko wróciłam od kosmetyczki zaczęłam szukać tego produktu w Internecie.
Poczytałam trochę opinii na blogach innych dziewczyn i ostatecznie wybrałam peeling enzymatyczny do twarzy z żurawiną firmy Apis. Wiele dziewczyn podkreślało, że niesamowicie wygładza i nawilża cerę, a dodatkowo ma przyjemną i lekką konsystencję. Zakup jego okazał się prostszy niż myślałam, bo znalazłam go w asortymencie sklepu Naturica, z którego bardzo często korzystam. Fakt, faktem nie rozglądałam się za nim po żadnych drogeriach typu Natura czy Rossmann, ale podobno nie jest on tam dostępny.
Zabieg z użyciem przedmiotowego produktu wykonałam tak samo jak kosmetyczka, czyli nałożyłam produkt na twarz, potrzymałam kilka minut i następnie, gdy lekko się wchłonął zaczęłam wykonywać okrężne ruchy. Producent zaleca od razu rozpocząć masaż po nałożeniu produktu, jednak nie zawsze musimy wszystko wykonywać tak jak nam zalecają. Czyż nie?:)
Po około 8 minutach peeling zmyłam. I faktycznie, różnicę w wyglądzie i dotyku skóry można zobaczyć od razu. I nie są to zaczerwienienia jak po peelingu mechanicznym.
Peeling enzymatyczny firmy Apis nie tylko wygładza i oczyszcza skórę, ale również odnawia naskórek.  Zapach i konsystencja są niezwykle przyjemne, nie jest on ani za rzadki, ani zbyt ciężki. Idealnie się rozprowadza.
Dodatkowym plusem jest wydajność. Spokojnie starcza on na kilka miesięcy. Sama stosuje go już od trzech miesięcy, a zużyłam może ¼ opakowania. Dodam, że zabiegi z jego użyciem stosuję raz na 7-10 dni.
Cóż również cena może zachęcić do zakupu. Za opakowanie 100 ml zapłacimy mniej niż 15 zł. Zdecydowanie polecam go dziewczyną z cerą wrażliwą, jest wart swojej opinii.
I dzięki systematycznym zabiegom z użyciem peelingu enzymatycznego nie muszę codziennie nakładać tony podkładu. Moja skóra na pewno na tym skorzysta, a ja czuję się lepiej bez maski na twarzy.
 
Opinia: Adys

niedziela, 15 września 2013

Nawilżający krem z miodem i kozim mlekiem APIS – dla każdego rodzaju skóry - recenzja Kopalnia różności

Dzisiaj opiszę Wam kolejny kosmetyk, który sobie wybrałam do testów ze sklepu Naturica. Od dawna ciekawiła mnie marka Apis, dlatego postanowiłam wypróbować coś z jej asortymentu.
Nawilżający krem z miodem i kozim mlekiem APIS – dla każdego rodzaju skóry


Skład:
aqua, glycerin, grape seed oil, sunflower oil, carbomer, mel (honey) extract, goat milk, cetearyl alcohol & ceteareth 20, triethanoloamine, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid, tocopherol, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, benzyl alcohol, parfum, beta carotene 

Moje wrażenia: 

Krem otrzymujemy w prostym, plastikowym słoiku. Nie posiada on folii zabezpieczającej w środku, jednak na zewnątrz opakowania jest naklejka, która blokuje krem przed otwarciem. Mamy więc pewność, że nikt nie maczał w nim palców. Nie przepadam za tego typu opakowaniami, choć w użytkowaniu są wygodne - zawsze się jednak obawiam, że do środka dostaną się bakterie, zwłaszcza że kremu jest sporo i minie dużo czasu, nim zdołam go zużyć. 
Zgodnie z obietnicami producenta, kosmetyk ma lekką konsystencję, która bez problemu daje się rozprowadzić po skórze i szybko się wchłania. Gdy nałożymy krem na twarz nie powoduje on świecenia się skóry. Nie roluje się, więc można go z powodzeniem stosować pod makijaż. Bardzo spodobał mi się jego piękny, miodowy zapach.
Jest to bardzo wydajny produkt, a pojemność ma dosyć sporą (aż 110ml!), na dodatek niewiele kosztuje. Kolejny, duży plus!
Wybierając ten krem oczekiwałam przede wszystkim nawilżenia i ukojenia skóry. I nie zawiodłam się! Stosowałam go codziennie rano na twarz, szyję a także pod oczy. Krem mnie nie podrażnił, nie spowodował zapychania porów ani żadnych negatywnych efektów ubocznych. Moja skóra bardzo go polubiła - stała się równomiernie i stale nawilżona, odprężona, promienniejsza i gładka w dotyku. Być może ten krem mógłby okazać się zbyt lekki dla bardzo suchej skóry, ale dla mojej mieszanej jest idealny. Bardzo podoba mi się to, że krem posiada filtr przeciwsłoneczny (mimo, że dosyć niski) - zależy mi, by zabezpieczać się przed negatywnymi skutkami promieniowania UVB i UVA przez cały rok.
Bardzo się cieszę z mojego wyboru - to świetny kosmetyk i z pewnością zostanę przy nim na dłużej. Mam również ochotę wypróbować resztę produktów z miodowej serii Apis.



Opakowanie: plastikowy słoik o pojemności 110ml
Cena: ok. 15zł
Dostępność: internet (KLIK!), sklepy zielarskie, apteki
Strona producenta: apiscosmetics.pl
Czy kupię ponownie: TAK!


Opinia

http://rincewind99.blogspot.com/2013/09/nawilzajacy-miod-i-kojace-kozie-mleko.html